|
Maciej
Czerwiński
Slawista (kroatysta
i serbista), językoznawca, socjolingwista. Ukończył studia slawistyczne na
Uniwersytecie Jagiellońskim. W roku 2004 obronił pracę doktorską na
temat polityki językowej w Chorwacji napisaną pod kierunkiem prof. Wiesława
Borysia. Obecnie pracuje w Instytucie Filologii Słowiańskiej
UJ na stanowisku asystenta z doktoratem, prowadzi także zajęcia w
Instytucie Historii UJ.
Skąd
u Pana zainteresowanie terenem Europy Środkowo-Wschodniej?
Studiowałem
w IFS, zacząłem wyjeżdżać do Chorwacji, Bośni – ogólnie krajów byłej
Jugosławii, spodobało mi się. Oczarowany byłem wszystkimi kulturami, ich
marginalnością i dynamizmem w jej zwalczaniu, megalomanią i językami oraz
ludźmi, których spotkałem.
Pana
zdaniem czy „Dzieje i Kultura Bałkanów” to w dzisiejszych czasach
atrakcyjny kierunek i czy to dobrze, że w ogóle powstał?
Mam
spore problemy z identyfikacją pojęcia „Bałkany” i obawiam się,
że bywa najczęściej rozumiane, jako konstrukcja kulturowa. Unikam zatem pojęcia
„kultury bałkańskie”, gdyż jest to niejednoznaczne, niesie szereg
konotacji negatywnych, których nie musi wyrażać a pojęcie „Bałkany”
jest zbyt szerokie i nadużywane. Kraje Półwyspu Bałkańskiego (w sensie
geograficznym) są na pograniczu, podobnie jak kultura polska. Ten status bardzo
mnie inspiruje…
Dobrze,
że ten kierunek powstał, jest ciekawy, dobrze, że ktoś się chce czegoś
dowiedzieć. Ludzie mają różne pasje i różne zainteresowania i cieszę się,
że mamy szanse je w nich budzić. Pani rok to chyba potwierdza! Prawda? W Bośni,
Chorwacji i Serbii też są ludzie, którzy interesują się polską rzeczywistością.
Szczególnym zainteresowaniem cieszy się kultura polska – co ciekawe
– w Słowenii.
Co
Pan sądzi o kadrze wykładowczej Bałkanistyki?
Pracują
tu moi koledzy z Instytutu, których bardzo cenię. Są to wybitni slawiści,
znawcy rejonu. Jeśli chodzi o przedmioty historyczne to bardzo cenię dr
Tadeusza Czekalskiego jak i prof. Antoniego Cetnarowicza, który był również
moim wykładowcą, gdy studiowałem.
W
jaki sposób można zainteresować młodzież terenem tak bardzo wyniszczonym
przez wojny?
Nie
wiem dlaczego wyniszczenie ma być związane z nieatrakcyjnością, ale takie
przekonanie jest bardzo powszechne. Pani pytanie to potwierdza. Kultura krajów,
o których mówimy, poprzez swoją marginalność, walczy o zaistnienie w
kulturze europejskiej. W takim środowisku rodzą się bardzo specyficzne
koncepty kulturowe czy ideologiczne oraz wzory estetyczne, i to we wszystkich
dziedzinach sztuki.
Który
z krajów bałkańskich polecałby Pan do zwiedzenia i poznania jego historii?
Szczególnie Chorwacja jest bliska memu sercu. Jest pięknym krajem, przyroda dała
jej wielkie walory, którą mniej lub bardziej się teraz wykorzystuje. Zresztą
Bośnia też posiada przepiękne krajobrazy a inspiruje czymś, co nazwałbym brakiem
stabilnego kulturowego mianownika. Cała była Jugosławia jest wielkim źródłem
moich inspiracji, moim małym światem, przestrzenią…
Jak
Pan zareagował na wiadomość, iż studenci SUM-u ze wszystkich dotychczasowych
wykładowców wybrali właśnie Pana do dalszej współpracy?
Tego
nie wiedziałem… Dopiero Pani mi to mówi! Bardzo mnie to cieszy. Cieszę
się, że znajduję uznanie wśród ludzi, którym staram się przekazać wiedzę
i – jak widać – oni sami chcą pokonywać kolejne etapy wtajemniczeń.
Poszukiwania, których dokonujemy wspólnie, są ważne zarówno dla Państwa
jak i dla mnie.
Powtarza
Pan, że „dom” to niekoniecznie miejsce w którym się urodziliśmy.
Gdzie Pan czuje się jak w domu?
Ja
tak nie powiedziałem, może po prostu niejasno się wyraziłem. Była to aluzja
do dogmatycznego nacjonalistycznego determinizmu, który staram się piętnować…
W kontekście wojen w byłej Jugosławii nauczyłem się wiele. Patriotyzm,
rozumiany potocznie jako poczucie wspólnoty z narodem, przeciwstawiono temu, co
rzeczywiście osobiste, intymne. W imieniu „narodu”, „prawd
narodowych” pozbawiano ludzi domów, zabierano im ich świat, własne środowisko.
Zrozumiałem wówczas, że antidotum na takie prymitywne poczucie wspólnoty leży
w nas samych, w ognisku domowym (w językach południowosłowiańskich nazywa się
zavičaj).
Ojczyzna, jako konstrukcja ideologiczna, ten zmanipulowany twór „wyobrażony”
stał się dla mnie uosobieniem przemocy, gwałtu. Taka ojczyzna nie może być
moim domem! Dom dla mnie znaczy wszystko, co wartościowe: zapachy, dźwięki,
obrazy, twarze, nie zaś wspólne prawdy narodowe. Taki lokalny
„patriotyzm” jest istotą mojej małej tożsamości. Kraków jest
miejscem z którym jestem emocjonalnie i duchowo związany.
Czego
życzyłby Pan naszym studentom na przyszłość?
Widzę,
i bardzo mnie to cieszy, że Państwo chcecie wiedzieć coraz więcej. To
pochlebia moim kolegom i mnie samemu. Potrafiliśmy Państwa zainteresować.
Teraz my nie chodzimy za wami, ale wy sami – pytacie, szukacie
wiedzy… Życzyłbym wam, ażeby nawet to małe zainteresowanie otworzyło
wam nowe horyzonty myślowe.
Był
Pan z wizytą na Uniwersytecie Harvarda i na Uniwersytecie Yale, jak również z
wieloma odczytami na Bałkanach, na co dzień uczy Pan studentów UJ. Czy jest
Pan w stanie porównać metody nauczania jeśli idzie o podejmowanie problemów
związanych z tematykę Półwyspu Bałkańskiego. Jak, na tle tych wielu
uczelni jakie Pan odwiedził, wypada Uniwersytet Jagielloński?
(chodzi mi o poziom nauczania w tej dziedzinie)
Społeczność akademicka to grupa, w której nie ma
granic narodowych. Moje spotkanie z nauką w USA wspominam bardzo dobrze. Na
Yale spędziłem kilka miesięcy, na Harvardzie znacznie mniej. Niemniej jednak
byłem pod wrażeniem profesjonalizmu badaczy tam pracujących (nie tylko
amerykańskich!) i studentów. Jednak moja wizja jest trochę skrzywiona faktem,
że byłem bodaj na najlepszych uniwersytetach. Zresztą system nauczania wyższego
w USA jest nieco inny niż w Europie. Amerykańska nauka zależy od koniunktury
a Bałkany to nie jest region
priorytetowy. Ośrodki akademickie na południu Europy mają wielu interesujących
badaczy, ale problem w tym, że interpretacja „własnej” kultury
jest znaczniej trudniejsza. W związku z tym, bardzo często trudno mi znaleźć
z nimi wspólny język. UJ jest – według mnie – bardzo dobrym
uniwersytetem jeśli chodzi o badania tego regionu. Na przykład w Instytucie, w
którym pracuję jest wielu uczonych, którzy są uznani na całym świecie i mówię
to z całą odpowiedzialnością. Sam ich bardzo cenię. To wielkie szczęście
móc pracować w takim zespole! |