MENU

 

STRONA GŁÓWNA

BAŁKANY

WIADOMOŚCI

AKTUALNOŚCI

O NAS

GALERIA

WYKŁADOWCY

ABSOLWENCIMUZYKAAMBASADYLINKI

UMK: Bałkanistyka

 


 

WYKŁADOWCY

 

KRAJE

 

Albania

 

Bośnia i Hercegwina

 

Bułgaria

 

Chorwacja

 

Czarnogóra

 

Grecja

 

Macedonia

 

Rumunia

 

Serbia

 

Słowenia

 

 

WYWIAD Z DR JANUSZEM SMOŁUCHĄ

 

Janusz Smołucha

 

Rozpoczął studia historyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1983 roku. Ukończył je w 1992 roku, broniąc pracy magisterskiej nt.: „Savanarola wobec reformy Kościoła w XV wieku”. Obronił pracę doktorską (1998) u prof. Baczkowskiego pt.: „Polska a Stolica Apostolska w XV i XVI wieku w świetle zagrożenia tureckiego”. Od tego czasu jest zatrudniony w Instytucie Historii UJ na stanowisku adiunkta, kontynuuje tu swoje zainteresowania na temat stosunków Polski z papiestwem, pisze na ten temat artykuły.

 

Studiował pan dość długo, czym to było spowodowane?

Byłem podczas studiów przez rok w Stanach Zjednoczonych, a także wiele miesięcy spędziłem we Włoszech.

 

Jakie są pana główne zainteresowania naukowe?

Głównie zajmowałem się stosunkami Polski z Italią i to zainteresowanie pozostaje mi do dzisiejszego dnia. Przed doktoratem zajmowałem się poselstwami polskimi do Turcji, a także okolicznościami przejazdu tychże posłów przez ziemie bałkańskie. Kwestie tureckie były ważnym elementem mojej pracy doktorskiej. Zająłem się w niej sprawą stosunków polski z papiestwem w świetle zagrożenia tureckiego. Sprawy związane z Bałkanami, ówczesną sytuacją na Bałkanach, sytuację polityczną w Królestwie Węgier i na pograniczu węgiersko – tureckim poznałem poprzez czytanie źródeł i poprzez zajmowanie się przez wiele lat tymi problemami. Efektem tego są kolejne moje artykuły na ten temat. Obecnie zajmuję się w dalszym ciągu papiestwem, ale tym razem w świetle działań dyplomatycznych papiestwa w połowie XV wieku. Zajmuję się epoką Piusa II i Pawła II, działalnością dyplomatów papieskich w Środkowej Europie - także w kontekście bałkańskim. W ówczesnych warunkach politycznych, najważniejszym problemem do rozwiązania w tej części Europy była kwestia husycka, czyli przywrócenie Czechów do łączności z papiestwem, co miał zapewnić Jerzy z Podiebradów. Sprawa ta była dla papiestwa bardzo ważna, aby Czechów przywrócić do łączności z Kościołem i związać z polityką papieską, ponieważ Turcy Osmańscy właśnie w tym czasie, po zdobyciu Konstantynopola postanowili zaatakować Europę Środkową. Zagrażali także Italii i samemu papiestwu. Po zajęciu Konstantynopola parli w kierunku zachodnim, zajmując kolejne kraje bałkańskie. W tym momencie papiestwo poczuło się bardzo zagrożone, i kolejni papieże chcieli zorganizować wyprawę krzyżową. Dążyli do stworzenia potężnej armii, w skład której miały wejść wojska głównie z Europy Środkowej. Czesi znani ze swojej wojowniczości i z dobrze wyćwiczonych żołnierzy zaprawionych w bojach w okresie wojen husyckich mogliby wspomóc inicjatywę Piusa II. On sam doskonale znał dotychczasowe osiągnięcia militarne Czechów, ponieważ przyglądał się sytuacji w Czechach, Polsce i na Węgrzech kiedy przez kilkanaście lat przebywał w Wiedniu na dworze Fryderyka III. Dla niego było największym marzeniem zjednoczyć wszystkie kraje Środkowej Europy i zorganizować potężną armię, która magłaby wyprzeć Turków z Bałkanów. I to był właśnie główny powód aktywności dyplomatycznej papiestwa w tym okresie. W mojej książce, którą właśnie piszę sprawy krajów bałkańskich nie są głównym przedmiotem mojego zainteresowania. Temat ten jest jednak obecny w źródłach, które czytam i które w tej chwili opracowuję. Troska papiestwa o sytuację na Bałkanach i niepokój wynikający z zagrożenia tureckiego, z zajmowania przez nich kolejnych krajów będzie jednym z ważniejszych epizodów w tej pracy. I to tyle, jeśli chodzi o moje zainteresowania krajami bałkańskimi. Nie badam, tak jak mój kolega z Zakładu dr Piotr Wróbel dziejów konkretnego, jednego czy też kilku krajów bałkańskich, ale jest to po Italii jeden z ważniejszych problemów w moich badaniach naukowych.

 

Studiował Pan w latach 80-ych. Czy ciężko było wtedy studiować?

Tak, był to okres bardzo ciężki, bezpośrednio po zawieszeniu stanu wojennego. Mieszkałem oczywiście w akademiku, ponieważ pochodzę spoza Krakowa. Studiowanie w latach 80-ych nie było łatwą sprawą. Były to czasy upadającego PRL-u. Puste sklepy, ciężkie życie, ponura atmosfera. Trudno mi wspominać ten okres jako coś przyjemnego, oprócz oczywiście, życia towarzyskiego. Wielu z tych przyjaciół których mam dziś poznałem wtedy. Tamte przyjaźnie w ciężkich chwilach się rodziły, więc pewnie i wiele przetrwają. Z tego punktu widzenia, gdy człowiek był młody, wchodził w życie wyglądało to inaczej. Dziś wspominam dobrze większość wydarzeń z tamtych lat. Ale uważam, że to dobrze, że tamten czas przeszedł do historii, że się skończył. Cieszę się, że żyjemy w nowej rzeczywistości i w nowych warunkach. W tym wymiarze materialnym czy też wymiarze życia codziennego, dzisiaj wszystko wygląda zupełnie inaczej. Zmieniło się myślenie w kwestiach politycznych, chociaż ja żyłem wśród ludzi myślących podobnie jak ja. Braliśmy udział w demonstracjach i różnych akcjach przeciwko ustrojowi komunistycznemu. Był to okres budzenia się świadomości, tożsamości, walki o wolność itd. Myślę, że dziś młodzi ludzie patrząc na współczesną rzeczywistość, okres końca rządów Aleksandra Kwaśniewskiego czują, że żyją w czasach przełomowych, podobnych trochę do tamtych z moich lat studenckich. Tamte nadzieje, którymi myśmy żyli, wtedy kiedy ja kończyłem pracę magisterską, one się rzeczywiście ziściły. Kiedy wróciłem po rocznym pobycie w Stanach Zjednoczonych zastałem Polskę, bo akurat byłem na przełomie lat 89/90, zupełnie inną niż ją opuszczałem.

 

Jak układa się panu współpraca ze studentami bałkanistyki?

Pracuję tu od samego początku, od czasu kiedy powstał kierunek. Z doktorem Czekalskim znamy się już od czasów studiów. I ta nasza znajomość zaowocowała tym, że doktor Czekalski zaproponował mi pracę na kierunku z zakresu historii średniowiecznej i nowożytnej. Jeśli chodzi o kwestię pracy ze studentami, to powiem, że lubię ją bardzo, lubię się zajmować historią Bałkanów, pogłębiać swoją wiedzę z tego tematu, ponieważ jest on bliski głównemu nurtowi moich zainteresowań. Jest to okres bardzo ważny, a w polityce papieskiej sytuacja na Bałkanach w okresie przełomu średniowiecza i epoki nowożytnej to teatr wydarzeń, na którym rozgrywała się przyszłość Europy. Z tego punktu widzenia chętnie przyjąłem propozycję doktora Czekalskiego, ponieważ przygotowywanie tematów i przede wszystkim prowadzenie seminarium, na którym napisało u mnie pracę ok. 20 studentów daje możliwość rozwijania umiejętności naukowych i dydaktycznych. Z tego punktu widzenia bardzo chętnie prowadzę te zajęcia, bardzo chętnie rozmawiam o historii krajów bałkańskich i cieszę się, że co roku jest grupa studentów, którzy przychodzą do mnie na zajęcia, i jest zainteresowana tą tematyką. Ale zauważam, że jest coraz większa grupa ludzi, którzy traktują naukę jak pasjonaci, że jest ona ważnym elementem ich życia.

 

Prowadzi Pan seminarium licencjackie, jak Pan ocenia poziom prac licencjackich?

Muszę powiedzieć, że jest różnie, tzn. w każdym roczniku, który wyszedł z mojego seminarium licencjackiego znajduje się grupka osób naprawdę świetnie przygotowanych, świetnie wiedzących czego chcą, natomiast są osoby, które wykazują i to nie tylko w kontaktach ze mną małe zainteresowanie pracą, której wykonania się podejmują. Wynika to chyba z cech charakterologicznych i na pewno z indywidualnych zdolności, bo nie każdy ma je jednakowe i ja podchodzę do każdego studenta indywidualnie. Natomiast nie znoszę jednego, kłamstwa i lenistwa. Nie lubię lekkiego traktowania obowiązków przez studenta. Jest czasem sytuacja taka, że student miesiącami nie pojawia się na seminarium. Potem przychodzi okazjonalnie, wiadomo od razu, że taka osoba nie obroni pracy licencjackiej. Najbardziej drażniła mnie taka sytuacja, kiedy student nie robił nic przez cały pierwszy semestr, a potem kiedy zapytałem go w końcu o to, kiedy przyniesie bibliografię i konspekt, on mi odpowiedział, żebym się nie martwił, bo pracę na wiosnę gotową będzie miał. Gotowe prace można nabyć w różny sposób, niekoniecznie trzeba ją pisać samemu. Ja bardzo uważam na to, aby nie pojawiła się na moim seminarium osoba, która by chciała przemycić u kogoś napisaną pracę i staram się kontrolować to w taki sposób, że zmuszam do cotygodniowego zdawania relacji z postępów jakie czynią studenci. Oceniam materiały, bibliografię i później każę czytać fragmenty prac pisane w domu. Już przed Świętami wszyscy moi uczestnicy seminarium są po odczytaniu konspektu. Najpierw oczywiście wszyscy przedstawili bibliografię, później przedstawili poszerzone konspekty prac i widzę, że większość uczestników seminarium jest na dobrej drodze do napisania pracy licencjackiej. Oczywiście, jak co roku jest jedna czy też dwie osoby, które nie uczyniły tego i są to kandydaci do tego, aby tej pracy nie ukończyć i się nie obronić i ja to mówię otwarcie. Pewnie część studentów może mieć do mnie pretensje, ale ja wolę grac w otwarte karty i nie dopuszczam takiej możliwości, aby student, który cały czas nic nie robił nagle pojawił się z gotową pracą i próbował ją u mnie bronić. Takiej sytuacji nie było, nie powinno być i nie będzie.

 

Co może Pan powiedzieć o programie bałkanistyki?

Ja nie chcę oceniać programu, bo za to odpowiada doktor Czekalski. Myślę, że on ma pewną wizję, którą konsultuje czasem ze mną i ja jestem na bieżąco informowany o pewnych zmianach. Doktor Czekalski zawsze ze mną na te tematy otwarcie rozmawiał. Ja zawsze powtarzam, że państwo studiujecie w systemie licencjackim, najpierw piszecie pracę licencjacką potem magisterską, macie niewiele przedmiotów historycznych i związanych z naukami pomocniczymi historii, a jednak musicie wykorzystywać te umiejętności związane z naukami pomocniczymi przy pisaniu pracy. Dlatego dobre i korzystne jest, że pojawił się w zeszłym roku przedmiot „wstęp do badań historycznych” i to ułatwia mi osobiście pracę, dlatego, że pierwszy rok bałkanistyki z którym miałem do czynienia na seminarium był praktycznie nieprzygotowany do pisania pracy. Nie byli przygotowani do zbierania materiałów, segregowania ich, wybierania najważniejszych informacji, a także do wybrania jakiejś dobrej koncepcji pracy, do rozsądnego podziału pracy na rozdziały. Dlatego ja na pierwszych spotkaniach musiałem ich wszystkiego uczyć, całego warsztatu pisania pracy. To czasami zabierało mi bardzo dużo czasu, a dzisiaj widzę, że wystarczą mi 2-3 pierwsze spotkania, żeby zorientować się, że wszyscy już rozumieją w jaki sposób zabrać się za zbieranie materiałów i pisanie do pracy. To świadczy o tym, że wprowadzenie tych zajęć było potrzebne i dziś bardzo ułatwiają mi pracę ze studentami.

 

Jaki kraj jest Pana ulubionym na Bałkanach i dlaczego?

Grecja. A dlaczego? Może dlatego, że jest to kraj ważny dla Italii. Italia bez Grecji nie mogłaby istnieć w wymiarze kulturowym. Ktoś, kto zajmuje się kulturą łacińską, kocha Wieczne Miasto i lubi tam przebywać, a także ma wiedzę na temat kultury łacińskiej nie zrozumie jej bez znajomości historii i kultury Grecji, nie będzie w stanie tego pojąć. Ja byłem w Grecji ok. 10 razy, były to krótkie, zazwyczaj kilkutygodniowe pobyty. Znam praktycznie całą Grecję, byłem w wielu pięknych miejscach, z Atenami na czele. Lubię ją ze względu na rolę jaką odegrała w dziejach Europy, i moim zdaniem jest najpiękniejszym i najważniejszym z krajów bałkańskich.

 

tt POWRÓTtt

 

E-mail

 

Autorem strony są członkowie Sekcji Bałkanistycznej KNHS UJ.